PRZERWA 2006-05-31 18:33:09

Nie wiem jak długa. Po prostu nie mam dalszych pomysłów na fabułę, a piszę według zasady- nic na siłę.

skomentuj (0)

Zaklepywanko miesiąca 2006-04-30 16:24:42

Zgadnijcie co? Alirka nie ma weny! Jak chcecie mi pomóc, to podrzućcie kilka nowych pomysłów na rozwinięcie fabuły, bo ja mam w głowie pustkę , a nie chcę pisać na siłę.

skomentuj (1)

Lojalnie ostrzegam- romantyczny odcinekXD 2006-03-31 20:24:23

Na samym początku muszę przyznać się do błędu. Litiga nie znaczy "(ona) złości się" tylko "(ona) kłóci się". Tak czy siak to imię pasuje do tego bach...uroczego dzieciaczka. Nie sądzicie? Dobra, lećmy z tym koksem.
Przepraszam, że takie krótkie, ale ostatnio mam problemy z weną. Zamiast tego ciągle łepek mnie boli. Buu.
***
- NIE, NIE I JESZCZE RAZ NIE!!!! ILE RAZY MAM TO POWTARZAĆ?!? NIE ZŁOŻYMY MAŁEJ W OFIERZE!!!!!
- To może tak chociaż w podzięce?
- W podzięce?==
-Za to, że ją przyjęli
-NIE!!!!!!
Questo i Shojo kłócili się tak już od kilku godzin, odkąd Litiga zaczęła na głos wymieniać zalety głuchoty nad ślepotą. Wilczycę powoli dopadała już migrena...
- Słuchaj się ciotki, ty głupie limo!
-Gł...gł...głupie limo?== - Questo szybko doszedł do wniosku, że nienawidzi dzieciaka. Tylko co robić? Jego liebe najwidoczniej uwielbiała to...coś.
- Ciotka?== Nie postarzaj mnie bo cię ugryzę!
- Em... To może siostra?
- Teraz robisz ze mnie dzieciaka=.=
-Em... Starsza siostra?
- Znowu mnie postarzasz!
-Em... Średnia siostra?
- Żebym była średnią, potrzeba 3.
- Ślepiec może grać rolę starszej, brzydszej i niedorozwiniętej siostry.
-ŚLEPIEC?!?- pajęczak nie mógł już dłużej wytrzymać tych obelg. Rzucił się na małą.
-KYA!!!
- Wracaj tu! Ja ci dam ślepca!!!
Shojo spokojnie siedziała i patrzyła jak dwóch świrów goni się wokół drogi. Położyła się na ziemi i westchnęła- Tęsknię za moją szynką na migrenę==
***
-Dziwne… mógłbym przysiąc, że idziemy właściwą drogą…
-Chcesz powiedzieć, że zabłądziliśmy?!?
- Czy to nie jest romantic, baby?*_*- Już, już chwycił swoją honey w objęcia, już , już miał zniewolić ją swoim urokiem osobistym, kiedy…
-Bleee, czy musicie to robić w miejscu publicznym? Przynajmniej się czymś zasłońcie==. Na litość boską, mam 8 lat, chcecie mi zniszczyć psychikę?!?
-Nikt się ciebie o zdanie nie pytał, go away!==
- A powinien. Uważam, że powinieneś mieć dożywotni zakaz na takie rzeczy. Jeszcze ciocię zarazisz swoją głupotą…
-Wracaj tu!!!
-KYA!!!
Shojo nerwowo zamrugała. Jeszcze kilka sekund temu była śmiertelnie przerażona, że będzie miała bliski kontakt 3 stopnia z pajączakiem, a tu nagle… została wybawiona przez pyskatego dzieciaka. Bóg ją kocha.
***
-Honey!!!*^^* Przyniosłem ci kwiatki!!!
-Em, co?- Shojo obudziła się z krótkiej drzemki i zobaczyła przed sobą coś co wyglądało jak krzyżówka słonecznika z morderczą tchórzofretką.- O witaminki, dzięki- Nie wiele myśląc zaczęła jeść. Nie jest to co prawda szynka na migrenę, ale zawsze coś.
-……………..
-BUAHAHAHAHA! Ślepiec nie potrafi nawet dobrych kwiatków nazrywać!!!
-WRACAJ TU!!!!!!!
***
Kiedy doszli już do kryjówki Questo był zmęczony, śpiący i zniechęcony całkowicie do życia. Liczył na to, że jak znajdzie Shojo, specjalnie trochę pobłądzi aby móc z nią spędzić trochę czasu na romantycznych chwilach... Ale ta petite zmora wszystko zepsuła! Za każdym razem, kiedy próbował się zbliżyć do swojej liebe, ten petite monster pojawiał się i wszystko niszczył!!! Zrezygnowany, cały czas mruczał pod nosem: Boże, daj mi jakiś znak, dla którego warto nie zabijać tej małej! Błagam!
***
Alexowi zaczynało się nudzić. Po tym jak naprawił tamtą księgę, reszta zgromadzenia zaczęła ją sobie wyrywać z rąk i czytać. Poza tą książką w kryjówce Questa nie było nic ciekawego. Jakoś nie miał ochoty czytać jego „Playspiderów”… Znudzony łaził po komnatach. Kiedy usłyszał warknięcie Shojo -„wróciłam ,bando leniwych sapiensów!”- doszedł do wniosku, że przywitanie się to też jakaś forma rozrywki.
-Cześć narzeczeństwo!
-Nazwij nas tak jeszcze raz, a coś ci odgryzę!== Litiga nie odpowiesz złośliwie na tekst Alexa?
I wtedy się zaczęło.
***
Gdy razem z ciocią i tym czymś weszła do bunkru, Litiga cały czas wpatrywała się w swoje buty. Myślała o tym, że mogło być gorzej. Ciocia też mogła być ślepcem. Nie rozumiała czemu w ogóle trzyma u siebie to dziwadło. Przecież wiadomo, że wszyscy mężczyźni to niedorozwinięci emocjonalnie bezmózdzy krety… Jej serce nagle zamarło. Przed nią stał istny bóg piękna. Miał delikatną budowę ciała, a jego twarz… Ach, jego twarz! Miał oczy jak dwa szmaragdowe jeziora, łagodny uśmiech i wspaniałą cerę. A te włosy! Nigdy nie widziała tak pięknego odcieniu czerni! Poczuła, że się czerwieni. To musiał być książe z bajek, które bardzo często opowiadała jej mama… Kiedy Shojo prosiła ją by coś odpowiedziała temu bożyszczu, podeszła do niego, złapała za dłoń i wydukała:
- Kocham cię każdą komórką mojego ciała *_*
-O_o
***
Questo uznał, że ten znak od Boga mu wystarczy.

skomentuj (2)

Odcinek o Shojo bez Shojo- sesesese 2006-02-28 17:12:27

Nasza gromadka siedziała cicho w kryjówce Questo. Nic nie robili tylko się nawzajem na siebie gapili.
-Cholera!==
-O co chodzi Okin?
- Zdążyłem już się przyzwyczaić, że normalność przydarza się innym ==. Co normalne istoty robią w tajnych kryjówkach?
-Emm… Knują jak zawładnąć światem?
- Pytałem się o normalne istoty, a nie o Shojo!==
- Ale ona nie chce zawładnąć światem. Chce go tylko zmaltretować.
-Risu, widzisz w tym różnicę?
- A propo niszczenia… Widzieliście może Alexa?- zapytał się Abel. Risu i Okin z przerażeniem popatrzyli na niego.
- Przecież siedział tutaj 5 sekund temu! Gdzie on mógł pole…
Usłyszeli dziwne dźwięki w drugim pokoju. Jakby ktoś coś zszywał…
***
Alex z dumą spoglądał na swoje dzieło. Zszytą księgę zaklęć. Zaczynało mu się już nudzić więc zaczął grzebać w innych zakamarkach kryjówki. Wtedy znalazł to cudo. Rozerwane, postrzępione kartki . W domu matka była fanatyczką książek. Potrafiłaby sprzedać swoich dwóch synów żeby tylko kupić jakiegoś wyjątkowego białego kruka. To był zapewne drugi powód dla którego ojciec starał się trzymać z dala od bibliotek (pierwszym powodem była chęć podawania tych instytucji do sądu za każdy zagięty róg w książce). Ku przerażeniu ojca i Noriksa, Alex tak samo jak matka, zakochał się w książkach. Głównie zajmował się ich naprawianiem i zszywaniem. Z tego powodu starszy brat często się z niego śmiał, że „zajmuje się babską robotą”. Gdyby tylko ten skretyniały nekromanta od siedmiu boleści wiedział, ile wyniósł z tego korzyści…Po zszyciu fragmentów, okazało się, że księga ma tytuł „Czary przywołujące – trzecie wydanie”. W sumie było w niej więcej opisów niesamowitych stworzeń, niż zaklęć, ale…
-Błagam, powiedź mi , że nic nie rozwaliłeś! Questo jeszcze gotowy byłby nas sprzedać na mielonkę! O_o
- Za kogo ty mnie masz Abel?==
-Za Alexa, elfa robiącego w drużynie za niewiastę w opałach.
Na te słowa wyraz twarzy Alexa się zmienił. Zrobił się blady, zwęziły mu się oczy i odsłonił zęby. Abel, zdziwiony reakcją , nawet nie zdążył się cofnąć, kiedy Alex chwycił go za szczękę.
- Trzymam cię w taki sposób, że jeżeli nie odszczekasz tego co powiedziałeś, wystarczy jedno moje mocniejsze naciśnięcie kciukiem, a wyjmę ci szczękę z zawiasów! Chcesz tego? Masz przeprosić i to w tej chwili!
-Przepraszam, przepraszam!- Alex puścił Abla, a ten zszokowany natychmiast się cofnął na bezpieczną odległość. – Wiedziałem, że jesteś taki drażliwy na tym punkcie, ale nie, że aż TAK.
Elf popatrzył się na niego spode łba.
- Wiesz jak to jest mieć przerąbane przez całe dzieciństwo, tylko dlatego bo wyglądasz jak dziewczyna? Mój własny brat się ze mnie śmiał.
Alex uznał rozmowę za zakończoną i wrócił do swojej książki. Abel potarł łabą pysk. Nadal bolało.
-Ten chwyt , który zastosowałeś… Co to było? Byłem kiedyś jednym z generałów, ale nie pamiętam takiego ataku.
- Bo to nie jest atak. Używa się tego, kiedy ofiara nie oddycha, ale ma uszkodzony kręgosłup. W taki sposób można w bezpieczny sposób zrobić jej sztuczne oddychanie. Mało kto wie, że pierwsza pomoc może też służyć jako niezły atak… Przy pomocy masażu serca można złamać żebra…
Łowca był pod wrażeniem. Wcześniej uważał Alexa za skończonego kretyna, nie potrafiącego nic zrobić bez pomocy Okina. Okazuje się jednak, że ten zniewieściały elf nie dość, że jest całkiem inteligentny , to ma w sobie dużo siły!
- Nie rozumiem cię. Skoro jesteś taki inteligentny, to czemu dajesz się terroryzować Shojo?
- Może i jest złośliwa, egoistyczna, potrafi istotę nieźle poturbować, ale ma jedną dużą zaletę – nie ważne czy ktoś jest zwierzęciem, elfem, łowcą czy kimś innym- wszystkich gryzie jednakowo mocno.
Abel przyjrzał się elfowi krytycznie.
- I to ma być zaleta?
- Dla mnie jest. Nigdy mi nie sugerowała, że jestem nieprzydatny , ani nie śmiała się z mojego wyglądu. Mi to wystarczy. A teraz jeśli pozwolisz, wrócę do tej książki.-zaczął przewracać strony- Zaklęcia są takie sobie, ale opisy stworzeń są fascynuj…- Na widok jednej z ilustracji, Abel gwałtownie cofnął się do tyłu, z wymalowanym przerażeniem na twarzy.- O co ci chodzi?
- Z..Zaraza…
-Co?
- W tej księdze jest ilustracja Zarazy!
Zdziwiony Alex przyjrzał się obrazkowi. Była to rycina przedstawiająca… coś. Nie miało to określonego kształtu, zupełnie jakby autor nie mógł się zdecydować. Przypominało trochę maź. Z lewej strony był narysowany człowiek (Tak przynajmniej Alex podejrzewał. Nikt już nie pamiętał, jak ten gatunek wyglądał), który starał się uwolnić od mazi. Ta jednak… owijała się wokół jego ciała? Ilustracja była podpisana: „symbiot zdobył nowego nosiciela”.
- Cholera…
- O co chodzi?
- Tutaj jest opis tego czegoś, ale większość atramentu wyblakła. Daje się odczytać tylko pierwsze zdanie. „Protoplastą rodu symbiotów na Ziemi był Venom”.
***
Czuł głód. Od dawna nie posiadał nosiciela, z którego mógłby wysysać adrenalinę. Już był bliski pożywienia się potomstwem jednego z odmian nosicieli, jednakże przeszkodziła mu w tym czworonożna istota. Już był rad, że zje coś silniejszego, ale wtedy pojawił się ON. Jego wróg, jedyny, którego nie potrafił przejąć na nosiciela. Z tego powodu pajęcza istota fascynowała go, a zarazem odrzucała. Był jednak zbyt głodny, by się nad tym zastanawiać. Szukał nowego pokarmu, ale nie wyczuwał nigdzie żadnych żywych istot. Nagle wyczuł zaburzenia aury. To oznaczało, że ktoś zamierzał się w to miejsce teleportować. Gdyby miał usta, to by zapewne się uśmiechnął . Ukrył się w konarach drzew. Po chwili pojawiła się istota. Po zapachu wywnioskował , że kobieta, całkiem silna magicznie. Postanowił się jej przyjrzeć. Na plecach miała motyle skrzydła na szelkach, a całe jej ubranie posiadało niesamowitą ilość falbanek. Nie było to jednak na tyle bulwersujące, aby odebrać mu apetyt…
***
Wróżka chrzestna była wyjątkowo wkurzona. Nie dość, że brokat z jej pięknych skrzydeł opadł, to jeszcze pobrudziła sobie ubranie! Kiedy już myślala, że gorzej być nie może, coś zaczęło skapywać jej na rękę. Próbowała to strzepnąć, ale co raz bardziej pokrywało jej rękę. Przerażona, chwyciła różdżkę i już chciała rzucić zaklęcie, ale było za późno- symbiot przejął kontrolę…
***
Nowa istota wydała z siebie triumfalny ryk, po czym uformowała ręce w ostrza. Nie miała już kiczowatych skrzydeł ani tandetnej sukienki. Miała za to nowe imię i cel. Zwała się Angsty i pragnęła zrobić rzeź.

skomentuj (1)

Masakra, wątek romantyczny, duże ilości czarnej mazi- czego czytelnik może chcieć więcej? 2006-01-31 17:44:54

Alex powstrzymywał się od wymiotów. Te ilości trupów na drodze… Ten zapach…
- Wioska Widzących zdobyta przez Skażonych. – szepnął Questo w ich kierunku i zaczął prowadzić dalej. Elf złapał się za usta. Czuł się tak samo jak wtedy, kiedy był mały i przypadkiem dostał się na nielegalną lekcję nekromancji swojego brata. Do dzisiaj śniły mu się błękitne oczy martwej kobiety, zmuszonej do wyjawienia swoich tajemnic…
- Questo, ile jeszcze do jednej z twoich kryjówek?
-Non lontano. Only przejdziemy pod mostem, skręcimy w left i jesteśmy na miejscu.
Szli w milczeniu. Alex nagle sobie coś uświadomił z przerażeniem. Było ZA cicho.
-Czy ktoś widział Shojo?
- O_O Mógłbym przysiąc, że szła z tyłu!- Na te słowa, Questo niespodziewanie stanął przed Ablem i złapał go za kark.
- Ty durrrrniu! Mówiłem: „pilnuj, żeby wszyscy byli obok siebie”, ale czy ty mnie posłuchałeś? Powinienem złamać ci ten skrrretyniały karrrrrk…
- Questo, uspokój się! Na pewno nic jej się nie stało!
-Shut up, bo będziesz następny Okin…- po mimo tych słów, Questo puścił Abla i podszedł do Risu. Podał jej coś do ręki.
- Wydajesz się być z nich wszystkich najmądrzejsza… Masz, to chiave. Będziecie mogli wejść do środka i się ukryć, ale nie będziecie mogli wyjść. Takie moje little… zabezpieczenie. Idę poszukać meine narzeczonej.
***
Reszta myślała, że Shojo nie było dopiero od kilku minut. Mylili się . Tak naprawdę od jej zniknięcia minęło pół godziny. Przedtem zeszła z trasy z dwóch powodów. Po pierwsze- chciała odpocząć od Questo. Noc wcześniej , kiedy się obudziła o 2 rano odkryła, że ten świr wisi na pajęczynie tuż nad jej głową. To raczej nie była jedna z najmilszych rzeczy do zobaczenia tuż po przebudzenia- z wrzaskiem „Risu! Walnij to gazetą! Walnij to gazetą!” przywaliła z impetem w głowę o ścianę. Teraz bolała ją mocno głowa i doszła do wniosku, że jak jeszcze raz usłyszy od tego pajęczaka „Im very, very sorry” to naprawdę walnie kogoś gazetą. Drugim powodem był dziwny dźwięk . Nie była głupia. Mieli w bazie antyk z czasów ludzkości. Alira nazywała go „telewizorem”. Kiedyś znaleźli do niego coś, co nazywało się „kasety video”. Miały takie tytuły jak „Piątek trzynastego” i „Koszmar z ulicy Wiązów” i inne tego typu. Naukowcy z Dumnej Rasy Zwierząt doszli do wniosku, że to były dla młodych homo sapiens lekcje przetrwania, czyli tysiące idiotyzmów , które nie należy wykonywać w chwili zagrożenia. Jedną z nich było pójście z bezpiecznego miejsca, do lasu z powodu dziwnego hałasu. Bądźmy jednak szczerzy. Co złego może stać się dużej białej wilczycy z całkiem niezłym uzębieniem? Najwyżej złamie sobie zęba. Po jakimś czasie doszła do miejsca , gdzie prawdopodobnie rozegrała się jakaś bitwa. Czyżby jacyś Widzący postanowili walczyć do końca? Wszystko pachniało krwią. Shojo była przyzwyczajona do tego zapachu. Wiele razy brała udział w bitwach. Znowu coś usłyszała. Tym razem brzmiało to jak płacz. Dobiegał z ruiny, która kiedyś z pewnością ,robiła za dom mieszkalny. Zrobiła parę kroków naprzód. Płacz zmienił się w mamrotanie. Wilczycy udało się dosłyszeć cztery słowa :”To już nie działa”. Zaczęła węszyć. Nic tylko zapach krwi i … strachu? Wzięła wdech i weszła do środka. Ujrzała małą dziewczynkę klęczącą nad czymś. Była brudna i cała się trzęsła. Kiedy zorientowała się, że nie jest sama , podniosła głowę do góry. W Shojo wpatrywała się para niesamowicie dużych oczu.
-Jesteś widzącą prawda?
- O..odejdź… Zabij mnie, albo odejdź. To już nie działa.
- O czym ty mówi…- Shojo wyczuła nową woń. Było w niej coś… zepsutego. Instynktownie popatrzyła się do góry. Z przerażeniem odkryła, że jeszcze chwila, a coś czarnego skapnie jej na kark… Szybko skoczyła w inne miejsce. Maź zaczęła płynąć w jej kierunku. Czyżby to było…Zarazą Skażonych?!
-To nic nie da… Próbowałam z tym walczyć, ale to już nie działa… Zabij mnie i siebie to nie będziemy Skażonymi. Zrób to!
- Zwariowałaś dziewczyno?!? Mam ciekawsze rzeczy do roboty niż dać się zabić jakiemuś glutowi!- dopełzło do niej, ale znowu odskoczyła. Można było odnieść wrażenie, że to coś zamierza je obydwie otoczyć. Shojo przyjrzała się dziewczynce.
-Ja chyba oszalałam…- Po czym złapała dzieciaka w ręce i wyskoczyła z budynku. Breja zaczęła wypływać z domu. Najwidoczniej nie zamierzała się tak łatwo poddać… Gdy Shojo zaczęła zastanawiać się co dalej, niespodziewanie usłyszała głośny wrzask…
***
Bez problemu znalazł swoją wife. Cały czas była w ruchu, więc nie miał problemu z usłyszeniem jej łapek…Włosy stanęły mu na głowie kiedy doszedł do niego, ten charakterystyczny odgłos ciamkania… W co ta Shojo się wpakowała?! Wyczuł Shojo, jakąś mniejszą istotę i Zarazę… Już przyzwyczaił się do myśli, że ma narzeczoną , więc postanowił jakoś jej pomóc.
- Ty! Czarny glucie! Chodź tutaj! No popatrz na mnie! Jestem taki duży i sycący! Na pewno mam w sobie więcej adrenaliny niż one!
Maź zaczęła płynąć w jego stronę…
***
-Wiesz, kiedy zacząłeś tak wrzeszczeć, zaczęłam myśleć, że czegoś się naćpałeś. Czemu ona od ciebie tak nagle odskoczyła z wielkim piskiem?
-To dlatego bo ten pierwotniak jest ślepy. Nawet Zaraza potrafi się poznać na bezużytecznym śmieciu…- po jakimś czasie odezwała się dziewczynka, cały czas wpatrując się w Questo. Zupełnie jakby chciała zabić go wzrokiem.
- Honey, mam nadzieję, że nie zamierzasz adoptować tego bachora. Nie to, żebym miał coś przeciwko potomstwu, ale nie przesadzam za 5-letnimi rasistkami.
- Nie , nie zamie…O jakim ty potomstwie gadasz?!? Nie będzie żadnego potomstwa!
-To zabawne, ale mama mi opowiadała, że tak samo wrzeszczał do niej mój ojciec, na początku ich znajomości…
-NIE BĘDZIE ŻADNEGO POTOMSTWA!!!
-No, my tu gadu, gadu, a trzeba już iść. Przywiąż to małe coś do drzewa i idziemy.
-To raczej ciebie trzeba przywiązać. Coś tak żałosnego i ograniczonego nie ma prawa żyć. Ty nic nie warty…
- Zamkniesz się młoda?! Ten „nic nie warty” uratował ci życie, więc mogłabyś się w końcu zamknąć!
- Honey, stanęłaś w mojej obronie *_*
-O_o, Kya! Odejdź ode mnie!- Questo po raz kolejny, bardzo mocno przytulił się do wilczycy.
-Honey!!!
- Czy już wam ktoś mówił, że jak na parę jesteście żałośni?== I naprawdę, mam nadzieję, że mnie NIE adoptujecie==.
-A kto tu mówi o adopcji? Honey, mam sznur! Ty znajdź odpowiednie drzewo, a ja przywiążę!
- =.= NIE BĘDZIEMY SKŁADAĆ BACHORÓW W OFIERZE MAZI!!! Argh, znowu mam migrenę!
- To po tym , jak w nocy uderzyłaś się w głowę? Pokaż… – Pomimo protestów Shojo, pajęczak pogłaskał ją po głowie. Zażenowana, czuła, że chyba się rumieni…
-Zaraz zwymiotuję=.=
-Kto się ciebie pytał o zdanie, oczopląsie?
-O..o..o..OCZOPLĄSIE?!? Ty parodio Widzącego ! Ukarzę cię w imię Bogów!
Shojo spokojnie przyglądała się jak teoretycznie dorosły facet kłóci się z 8-latką. To będzie długa podróż…
- Dzieciak, jak ty się w sumie nazywasz?
- Litiga*
*litiga- (ona) złości się
chiave- klucz
lontano- daleko

skomentuj (2)

Jak negocjować z psycholem? Poradnik dla opornych! 2005-12-27 18:56:56

Jaskinia. Cała nasza gromadka spokojnie sobie siedziała, radośnie ze sobą rozmawiając i pijąc herbatkę. Wszyscy byli szczęśliwi. Ekhm, naprawdę w to wierzycie?
-Zabieraj te łapy zboczeńcu!!!
-Ale czemu meine liebe? Jesteśmy dla siebie stworzeni!
-Tylko jeśli zrobisz sobie operację plastyczną!!! PUSZCZAJ!
Reszta drużynki skuliła się w jakimś kącie. Doświadczenie mówiło im, że lepiej się nie wtrącać. Aleks przyglądał się całej scenie ze znudzoną miną.
-Wiecie co, to już zaczyna robić się nudne… Wrzeszczy tak na niego już od trzech godzin…
-Niestety, szefowa nigdy nie potrafiła się dogadywać z mężczyznami… Przy każdej próbie podrywu zrzucała delikwenta z jakiegoś pagórka…
-A jak nie było pagórka?
- Nie chcesz wiedzieć…
Z oddali wrzaski przemieniły się w negocjacje…
-To co? Ty mnie puszczasz, a w zamian dostajesz dwa elfy i wiewiórkę co ty na to? Prawdziwa okazja!
Risu zaczęła się krztusić fistaszkami.
-Khe…Khe! Czy ja mam problemy ze słuchem, czy ona próbuje nas sprzedać?O_o
- Ja jej się nie dziwię , jesteście tacy żało…- Abel nie dokończył, bo nagle usłyszał „No dobra, jak chcesz to dorzucę jeszcze łowcę, ale to już zdzierstwo!”- O_O
Reszta zignorowała otumanienie Abla i przybliżyło się do centrum dźwięków.
- No i?
-Neine
-Neine?!? Jak to neine?!?
- Bo nie są tacy sweet jak ty^^
-KYA!!!! Zoofil!!!
- O przepraszam, żeby być zoofilem to najpierw trzeba mieć 45% ludzkiego DNA, a moja matka była pajęczycą!^^v
Reszta odetchnęła z ulgą. Znowu było słychać niesamowitą kakofonię wrzasków.
***
Była zła. Bardzo, bardzo zła. Nie dość, że jej skrzydła znowu się rozwaliły (a miały gwarancję na dwa lata!) , musiała zapłacić za podwiezienie na tej obślizgłej hydrze (Całe ubranie nadawało się już do kosza, a to był prawdziwy jedwab z realistycznie błyszczącym się brokatem! Argh!) to jeszcze ten durny trol zaczął ją podrywać! Starała się go ignorować, ale to jest raczej trudne, kiedy ktoś cały czas kładzie ci rękę (miała nadzieję, że to jest ręka) na kolana i się co raz bardziej przysuwa.
-Erg, panienka lubić kamienie?- Znowu położył rękę na kolanie, znowu ją zdjęła.- Bo ja mieć piękna kolekcja kamienie…- odsunęła się i odkryła, że jeszcze centymetr i spadnie z hydry. Automatycznie zdjęła rękę trola z kolan. Z natury była bardzo cierpliwą osóbką, ale to już zaczynało ją denerwować. Żeby powstrzymać się przed chęcią zamordowania trola (nie mogła, za dużo świadków) zajęła się rozmyślaniem. Po cholerę ci ludzie musieli wymrzeć?!? Za ich czasów były różne imprezy, klientami były same przyszłe księżniczki i książęta! Jedyne co trzeba było robić , to raz na jakiś czas pomóc jakiejś kretynce ze zgubieniem pantofelka (zawsze w środku zostawiała adres swojej klientk) i dopilnować, żeby znalazł go właściwy facet! A teraz? Jakieś obrzydliwe gatunki bez krzty wychowania i klasy! Zero szacunku dla matek chrzestnych (teraz nazywanych matronami śmierci- jakie to kiczowate!). Nic tylko „zamień mojego śmiertelnego wroga w żabę”, „przyklej mojemu konkurentowi niedźwiedzia do głowy (musiała przyznać, że to ostatnie było dosyć oryginalne)”, „zabij wszystkich moich konkurentów”… I na dodatek żadnych imprez!!! Nagle poczuła, że trol nie dość, że jeszcze się przysunął, to chyba próbuje ją…
-Jak śmiesz!!!
-Argh!!!
Z rozbawieniem popatrzyła się na małą żabkę z oszołomionym wyrazem pyszczka. Złapała ją za nóżkę i podsunęła pod jeden z pyszczków hydry.
-Masz ochotę na przekąskę?
Drugą ręką sprawdzała, czy nic jej nie wypadło z torby. W środku miała sakiewkę ze złotem i list gończy na którym znajdowała się …
***
Wilczyca Shojo już dawno stwierdziła, że chyba wszyscy bogowie jej nie lubią. Teraz jednak, próbując się wyrwać z rąk tego zboczeńca , doszła do wniosku, że najwidoczniej bogom się zepsuła kablówka. Nie wiedziała już co robić!!! Jak go chciała pogryźć, to mało zębów sobie nie złamała, pazurami tak samo, groźby nie skutkowały, negocjacje zignorował, a jak zaczęła rzucać na niego klątwę to…dał jej kwiatka=.=. Ten facet jest psychiczny!!! Na dodatek reszta świrów nie chciała nawet ruszyć palcem! A ona naprawdę nie chciała wychodzić za m… Nagle ją coś oświeciło. To było tak głupie, tak bezsensowne, tak idiotyczne, że po prostu musiało się udać! To wielkie ryzyko, ale trudno.
-Dobrze przekonałeś mnie, wyjdę za ciebie…
Starała się zignorować dźwięki zdumienia dobiegające z głębi jaskini…
-CO?!? Jesteście pewni, że w jej szynka na migrenę nie jest przeterminowana?!
-Sugerujesz Aleks, że nie dbam o zdrowie szefowej?!?
-Cholera, jak ona mogła?!?
-Nie marudź Okin, tylko płać! Przegrałeś zakład!
-Poczekaj! Może ona blefuje! Może tak naprawdę zamierza odgryźć mu głowę!
Poczuła, że uścisk zelżał.
- Naprawdę? To wonderful!
-ale chcę ceremonię ślubną jak u ludzi…
- Oczywiście la mia bella ragazza! Co tylko zechcesz!
-… i ślubną obrączkę, ale nie na rękę tylko na łapę. W końcu jestem wilczycą.
-Ee?
Shojo dumnie wystawiła łapkę naprzód.
- Dopóki nie dostanę obrączki tych rozmiarów i…- postanowiła dodać na wszelki wypadek- nie znajdziesz księdza to nie zostanę twoją żoną.- „A jak jakimś cudem znajdziesz , to wymyślę coś jeszcze głupszego” dodała w myślach wilczyca. Questo wyglądał tak , jakby miał się ze szczęścia rozpłakać.
-Zgoda! Do tego czasu będziemy wszędzie ze sobą chodzić, dzięki czemu bliżej się poznamy i unikniemy w przyszłości rozwodu!
-Ke?!?O_o- Abel doszedł do wniosku, że lepiej teraz się wtrącić, zanim Shojo wybuchnie furią, inaczej nici z jego planów….
-Questo! Czy teraz pokażesz mi jak przejść na teren Skażonych?
-A co dostanę w zamian?^^
-Żartujesz sobie ze mnie?!? Dostałeś już żonę!
-To nie żona, tylko narzeczona. Nie liczy się.
-ŻE CO?!?
***
Na nowo zaczęła się gigantyczna kłótnia. Tym razem , Shojo siedziała razem z resztą i grała w kółko i krzyżyk.
-Szefowa nie zdenerwuj się, ale…
-Tak?
-Co jak co, ale facet umie się targować.

skomentuj (0)

Buu 2005-11-30 21:21:29

Kolejnej części opowiadania dzisiaj nie będzie. Musiałam zaliczać sprawdziany z chemii, zapewne zawaliłam pracę klasową z polskiego, jestem zła, głupia i nie mam za grosz weny, a nie zamierzam dawać wam chłamu wciskanego na siłę. Obiecuję, że w grudniu postaram się napisać coś długiego, albo chociaż kilka części opowiadanka.
Jeszcze raz bardzo przepraszam

skomentuj (2)
Księga Gości